Koronawirus i popyt na kredyty mieszkaniowe

15 kwietnia 2020
0 komentarzy

Sytuacja wywołana pandemią koronawirusa skłania do zastanowienia się jak będzie wyglądała sytuacja związana z braniem kredytów, szczególnie na mieszkania. Wielu ludzi straciło pracę, obcięto im etaty, prowadzone działalności gospodarcze zaczęły generować mniejsze zyski. Jak niepewna sytuacja materialna wpłynęła na Polaków i ich decyzje w związku z braniem kredytów na mieszkania?

Szczegółowa analiza została przeprowadzona przez Biuro Informacji Kredytowej (BIK) w kwestii zapytań o kredyty mieszkaniowe. Wzięto pod uwagę okres od 30 marca do 5 kwietnia 2020 roku, kiedy koronawirus już zdążył dać o sobie znać. Wykonano porównanie do tygodnia wcześniejszego, tj. od 23 do 29 marca.

Po zestawieniu i porównaniu do siebie tych dwóch tygodni można zauważyć tendencję wzrostową, jeśli chodzi o liczbę zapytań o kredyty mieszkaniowe końcem marca i początkiem kwietnia. Wzrost ten wyniósł 17,4% w porównaniu do wcześniejszego tygodnia, jednak w porównaniu do poprzedniego roku odnotowano spadek o 7,1%.

Wzrost w pierwszym tygodniu kwietnia w porównaniu do poprzedniego tygodnia nastąpił ze względu na to, że Polacy niejako oswoili się z pandemią. Pierwszy niepokój i strach zdążył minąć i na nowo zaczęto wysyłać zapytania o kredyty mieszkaniowe. Jest to jedna z pierwszych oznak stabilizacji. Wiele osób traktuje zakup nieruchomości jako zabezpieczenie własnego majątku.

W Polsce większość kredytów jest udzielanych przez pięć dużych banków, które równocześnie są odpowiedzialne za kształtowanie rynku kredytów mieszkaniowych. Zmiana zasad w sposobie udzielania kredytów przez którykolwiek z tych banków jasno odbije się na całym rynku. Wprowadzenie nowych, zmienionych i zaostrzonych przepisów przez którykolwiek z banków może doprowadzić do zmiany na rynku kredytowym. Jeśli kredytobiorcy będą mieli większe trudności z uzyskaniem pożyczki np. ze względu na konieczność posiadania większego wkładu, to popyt na nowe nieruchomości zacznie spadać.